Potrzebna jest tylko dobra wola ze strony ukraińskiej–mówił Minister MSZ

Dzisiaj zakończyła się wizyta Ministra MSZ we Lwowie Witolda Waszczykowskiego. W ciągu tej dwudniowej wizyty Pan Minister odwiedził wiele ważnych miejsc – kościół św. Antoniego oraz św. Marii Magdaleny, przeprowadził wizje lokalne muzeum „Więzienie na Łąckiego” i placu budowy Domu Polskiego, złożył kwiaty na Cmentarzu Obrońców Lwowa, spotkał się ze wszystkimi Konsulami polskich placówek dyplomatycznych na Ukrainie oraz przedstawicielami polskich organizacji we Lwowie. Tych na końcu wymienionych uważnie słuchał, ale o tym za chwilę.

Udało mi się zadać Panu Ministrowi parę pytań.

Panie Ministrze, niejednorazowo Pan powtarzał, że z obecną polityką historyczną Ukraina do Europy nie wejdzie. Jakie kroki podjęło MSZ w związku z wypowiedziami Pana Ministra?

Polska od kilku lat próbuje nawiązać dialog historyczny z władzami Ukrainy. Zaproponowaliśmy wiele instrumentów takiego dialogu, m. in. stworzyliśmy forum polsko – ukraińskiej współpracy. Ostatnio, w czasie wizyty wicepremiera Glińskiego na Ukrainie, również polski wicepremier zaproponował kolejny instrument współpracy międzyrządowej. Rok temu, pamiętam, w czasie wizyty Prezydenta Poroszenki w Polsce również Prezydent Polski zaproponował abyśmy n.p. skopiowali pewne rozwiązania, które kiedyś przed laty Izrael stosował, takie jak dialog Yad Vashem. Zaproponowaliśmy wiele takich form współpracy, w tym – bezpośrednią współpracę IPN-ów, czyli Instytutów Pamięci Narodowej. My jesteśmy otwarci. Tych instrumentów jest wiele. Potrzebna jest tylko dobra wola ze strony ukraińskiej aby wybrać te instrumenty i pracować z nami z nami.

Jakie konkretnie instrumenty posiada Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rzeczypospolitej aby wspierać Polaków na Ukrainie, m. in. we Lwowie?

Przede wszystkim mamy różnego rodzaju fundusze pomocowe, które Ministerstwo Spraw Zagranicznych uruchamia. Nasze placówki również dysponują tak zwanymi małymi grantami, które mogą wspomagać Polaków. No i oczywiście jesteśmy otwarci na wszelkie prośby no i jeśli tylko takie pojawią się, to będziemy starać się przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych dotrzeć do innych instytucji polskich, które dysponują funduszami aby wesprzeć Was tutaj zarówno we Lwowie, jak i na całej Ukrainie.

Mówiąc o spotkaniu Pana Ministra Witolda Waszczykowskiego z przedstawicielami środowisk polskich, zostaliśmy uważnie wysłuchani. Teraz czekamy na konkretne decyzje i pomoc ze strony Państwa Polskiego. Problem polega na tym, że niektórzy powiadają, że bezpośrednio do Ministerstwa, Sejmu czy Senatu nie możemy się zwracać, a tylko przez rządowe fundacje. Bezpośrednim przedstawicielem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, np. we Lwowie jest Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej i w czasie kadencji obecnego Konsula Generalnego jeszcze nie zdarzyło mi się spotkać z odmową, a radio porusza wiele spraw. I nie zapominajmy, że daleko nie wszystko leży w gestii Konsulatu.

To, co wprawiło w osłupienie przedstawicieli większości polskich towarzystw ze Lwowa, to słowa, które padły od przewodniczącego jednej z organizacji w czasie spotkania z Panem Ministrem.

Doszliśmy do perfekcji w eksumacjach, robimy to już 3. Rok, a w tym roku naturalnie nie możemy tego kontynuować, jest to absolutnie zabronione. Jeden ukraiński archeolog, współpracujący z nami, dostał taki telefon, w którym mu powiedzieli aby uważał, bo mu wszystko przepadnie. Chodzi o pozwolenia na ekshumacje. W tej kwestii jedno, co mnie przeraża, to jest takie podsycanie – to jest kropelka, która jest nie na naszą korzyść, absolutnie. Gdyby nie ten pomnik w Przemyślu, to byśmy znowu kolejne 60 – 100 osób wykopali i coś dla mnie ważniejsze, znaleźli rodziny, które czekają.

Póki wszystkich obecnych na sali dosłownie zatkało, Pan Minister zadał jedno pytanie: „Czy ja dobrze zrozumiałem, że gdybyśmy nie podnosili kwestii Wołyńskiej, to lepiej by się Wam tutaj pracowało?”, na co otrzymał odpowiedź: „Chyba tak, bo oni by nie mieli pretekstu żeby nam cokolwiek zrobić.”

Po czym sala odezwała się wypowiedziami „co on bredzi?” lub „to jest prywatne zdanie tego pana” i t.d.  

Jak Minister Waszczykowski przyjechał do Lwowa, aby usłyszeć osobiście, a nie dowiedzieć się z suchych notatek swoich pracowników, co tu się tak naprawdę dzieje, to się „nasłuchał”. Niektórzy miejscowi Polacy pokazali swoją „najlepszą stronę”. Jeżeli już tu są ludzie, którzy chowają głowę w piasek, to o co tak naprawdę ma zabiegać polska dyplomacja?

„Problemem jest nie samo podnoszenie tematu, a nieadekwatna reakcja miejscowych środowisk” – skomentował Minister MSZ.

Oczywiście, były poruszane też inne tematy. Najważniejszym na obecną chwilę jest nowa reforma oświaty na Ukrainie, o debacie nad którą napiszę w kolejnym artykule.

Trochę reasumując – konkretnych rozwiązań nie słyszeliśmy, ale drzwi placówek dyplomatycznych są otwarte. Znając sytuację z autopsji, jak jest we Lwowie, myślę, że w innych miastach podobnie. Polskie placówki dyplomatyczne istnieją po to, aby miejscowi Polacy mogli uzyskać pomoc w konkretnych sytuacjach, bo to one są dla nas, a nie my dla nich. A zgłaszać sprawy naprawdę warto.